na poczatek strona atlantycka:) - przecudna - nazywana Monako Afryki, wille i apartamenty niezle, piasek przecudny woda ma przepikny kolor ale c\temperatura wody MASAKRA - przypomina gorski strumyk:)))
zejscie do antlantyku pomiedzy willami
i widok w strone ladu
a to przyklad na to, ze ten lad nie powinien sie nazywac ziemia czarna ale czerwona z czarnymi ludzmi:))) bo generalnie gdzie sie nie ruszylysmy ziemia byla czerwona:)
w tej zatoce - Hout Bay mialysmy delfiny! daleko ale hasaly:)
droga przecudna i taka fajna w skalach i klifie:)
i Cape Point!
i widok z Cape Point na strone oceanu indyjskiegoa tu na oba oceany - z lewej atlantyk z prawej indyjski
a wieje?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!
Ja sie wybralam jeszcze na przyladek dobrej nadziejhi czyli cape of good hope
i taka sliczna sciezynka tam prowadzila i najwieksza walka oczywiscie z wiatrem!!! ale jaka?!?!?! masakra!@!
w stylu TY BYLAM:)cape point inne ujecie
i sciezka na cape of good hope

w drodze do cape town musialysmy zaliczyc pingwiny:) te afrykanskie:) czyz nie sa slodkie?
ale maja przerabane zycie.... tlumy je obserwuja:))
plaza nad oceanem indyjskim w Muizenberg :) czarna flaga po lewej oznacza ze byl widziany rekin ,.....
i Cape Town pod wieczor - dzielnica waterfront kolo portu - masa barow, dobry sea food i troche jak w Milenie:))) tylko bardziej swiatowo:)))
i jeszcze nocna wersja...
dzisiaj poraz kolejndy po prostu "zabil" nas serwis... a bardziej ejego poziom w Afryce... sory za stwierdzenie ale czarni na prawde nadaja sie do prostej roboty albo moaja beznadziejnych bilaych managerow... co tez niestety sie zdarza.... pani w centrum informacji nie byla w stanie so\ie dogadac i nic nam zalatwic... co lepsze przychodzimy mowimy, ze chcemy wydac kase... pani dzwoni do firm a oni mowia, ze wlasnie koncza prace i sory ale nie pomoga!!! turysta nie jest tu "nasz pan".... a najwiekszego sezonu jeszcze nie maja.....
kelner w restauracji byl dzisiaj tak mily, ze myslalysmy ze jest gejem a do tego tak nie udlony, ze Monia - doswiadczony HR;owiec doszla do wniosku, ze to oczywiscie wina szefa... mayslalysmy, ze to bialy - bo nie mogl nam zalatwic najpierw kocow, potem jednego dania nam nie przyniesli, jak chcialysmy gratis wino to powiedzial, ze szef sie neie zgodzil; a na koniec okazalo sie, ze szefem jest ciapata czyli hindus... no masakra:))) ale poniewaz mamy wciaz wakacje to nas to bawi!:)
pozdrawiamy!





















to jest właśnie to - i niech was to dalej BAWI - wkurzać można się w Europie
OdpowiedzUsuńNo i pogoda chyba nareszcie też POZYTYW, choć wieje lepiej niż w kieleckiem
Tatek
widoki odjechane i dobrze że nie ma zachmurzenia bo byłyby nici a szkoda. Przecudnie i tak zyczę do końca buziaki ala
OdpowiedzUsuńdziękuję za zdjęcie tu byłam, ale nie ma Asi z warkoczykami czyżby nie wyszła fryzura ???? buziaki ala
OdpowiedzUsuńwieje wieje:)Asi zdjecie musimy zrobic... zaraz sie postaram:)
OdpowiedzUsuńa tu bylam jest Muti specjalnie dla Ciebie:))
No tu bylam jest czad, zdjecia petarda, tylko ta kurtka....zimno tam jest?
OdpowiedzUsuń