piątek, 4 listopada 2011

Swazliand

Dzisiaj dopiero dotarlysmy do Santa Lucia na oceanem - jeszcze go nie widzialysmy:)))
 jednak okazalo sie, ze spod Kruger Parku to az 600 km do przejechania a poza tym namowiono nas aby zostac jedna noc w Swaziland'zie - jednej z ostatnich na swiecie monarchii absolutnych...
Jak sie okazao, to troche inny swiat.... taka chyba bardziej Afryka Dzika :))
przejscia graniczne sa jak u nas kiedys 2 - najpierw opuszcza  sie RPA a potem wjezdza do Swaziland.... roznica - w RPA w miare nowoczesnie i z klima za granica - drewniana buda, zero klimy wszystko na swistkach papieru... i rozdaja za darmo prezerwatywy:)  jest to niestety kraj z najwyzszym odestkiem chorych na AIDS - ok 35% spoleczenstwa....
niestety jak sie za chwile okazalo to nie tylko to.... mowiono nam ze trzeba zwolnic ale nik nie zakladal, ze pierwsze 20 km jest po szutrowej drodze ktora zwozi sie sie wyrabane lasy!?!?!? a my niestety nie mamy auta  z napedem na 4 kola.... no i jakims cudem nam sie udalo to przejechac ale emocji bylo sporo!
Na noc dojechalysmy do jednego z rezerwatow w Swaziland - gdzie tradycyjnie juz (to zaczyna tutaj byc norma) jedzie sie autkiem a po trawach i lasach biegaja zeberki, guzce, antylopki.... wzielysmy rowerki i troche po parku pojezdzilysmy - a spanie? - w lokalnej chatce Beehevie:)
Asia z Monia rano wziely jeszcze godzine jazdy na koniach:) potem znowu w autko i wyjazd ze Swaziland'u - po drodze jeszcze zahaczylysmy lokalny market z ich wyrobami ale niestety szalu nie bylo...
po drodze w koncu nastal upal... jeszcze przed granica RPA w koncu 38,5 stopni Celciusza pokazywal termometr w aucie wiec jest lato!:)

jestesmy w St. Lucia nad ocenaem!:) - tutaj juz troche cywilizacjii tak bardziej turystycznie... ale znow sie chmurzy....
m.
 to jest posiadlosc w ktorej mieszkalysmy w gorach
 a to juz na trasie i drogach RPA


 a to juz niestety droga w Swaziland....

 i w rezerwacie :)



 to taka ichnia kura z niebieska glowa
 i wejscie do naszego mieszkanka
 i noca:)

 taka tutejsza czapelka
 ichni wrobelek ma troche inne kolory:)
 i targowisko

I na deser film drogi:)
 

4 komentarze:

  1. Chatka Lux, takie igloo ze słomy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze, że Wy tylko tam wakacyjnym przejazdem...
    Tatek

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja uważam, że zeberki dalej wygrywają, a wasze lokum to bardzo ładne i to chyba hotel luksus a czemu wam jakoś nie wychodzą zakupy / czy po prostu tam nie produkują butów ???? ucałowania i trzymam za słonko mama ala

    OdpowiedzUsuń
  4. Madziu - no by lux w srodku, poza tym, ze okien troche brak
    Tatek - juz wjechalysmy do RPA spowrotem
    Muti - no chyba butow tu nie bedzie:)

    OdpowiedzUsuń