czwartek, 17 listopada 2011

Wczoraj po winnym dniu postanowilysmy pojechac do Langebaan ktore jest polozone na zachodnim wybrzezu i slynie z przepysznego sea foodu czyli jedzonka z morza:)) jeszcze zanim to probowalysmy dokonac wiekszego zakupy wina i wysylki do Polski i okazalo sie, ze mamy tak zaostrzone przepisy ze musimy miec zgodne na import aby to legalnie zrobic....+ ceny oczywiscie po akcyzie i cle sa takie, ze zrezygnowalysmy:) mamy inne trunki w kraju!:) a te tez u nas mozna kupic!:)))
co do Langebaan - miasteczko lezy na przepiekna laguna i faktycznie jedzoeno jest pyszne ale jak sie okazuje nie tylko to
jak przyjechalysmy wialo makabrycznie i to zimnym wiatrem!!!! woda w lagunie tez makabrycznie zimna!!! ale wiatr i woda oznacza ze znajduja sie amatorzy tych sportow wiec kito'wcow bylu sporo - windsurfy zaledwie 2, 3....ale co dziwnego nie ma jakiejs szkolki, wypozyczalni tylko kazdy ze swoim sprzetem.... i jakos tez tak dziwnie w tym miejscu malo knajp surferskich i tego klimatu a za to sporo starszych osob.... jakies takie miejsce spokojnej starosci..... i KITA:)
 
 wialo tak, ze zamiatalo piachem po nogach i nie tylko... i chyba to zdjecie to oddaje:)
 no to zawsze mily widok:)
 a dzisiaj rano dotarlysmy do Cape Town!  i od razu uznalysmy ze jest to z najpiekniej polozonych miast na swiacie:) skad ten urok miastem? - lezy nad dwoma oceanami - atlantyckim i indyjskim i jeszcze ma gore ponad 1000 mnpm - table mountain!
widoki prze boskie! i klimat fajny!
zrzuclimysmy ciuchy do hotelu i poszysmy na szwedanie po okolicach - w centrum oczywiscie sa stragany i takie o to wynalazki - to np radyjko z puszek! niezly czad - Moni kolega o tym opowiadal ale trche nie wierzylysmy dopoki na wlasne oczy tego nie zobaczylysmy! i gra!
 torebke z kapsli i puszek po coli tez mozna nabyc:))
generalnie recycling kwitnie! - z plyt winylowych do nabycia torebka:)
ulice Cape Town - tzw Long street
tu byl fajny koncept - na ulicy wystawiaja sie w czasie lunchu i mozna kupic sobie jedzonko - z boku ustawione stoliki i siedzenia! mogliby tak lunch podawac w wawie - tylko troche wiecej slonca potrzebujemy:)
pod wieczor dzielnica Bo-Kaap - w ktorej kiedys mieszkali niewolnicy a teraz jest w duzej mierze jest dzielnica muzulmanska a dodatkowo jakis gosc 20 lat temu wpadl na pomysl pomalowania domow na rozne kolory i dzisiaj jest centrum turystycznym:) - z tylu w chmurach table mountain 

 
 
a Cierpecka siedzi w salonie fryzjerskim juz 4 godzine i plecie sobie warkoczyki! ciekawe co z tego wyjdzie:))) idziemy ja zobaczyc!
pozdrawiamy

5 komentarzy:

  1. no trochę większej cywilizacji ale to już bliżej końca uliczka kolorowych domków to jak w Pradze ale ciągle mało kwiatów czy tylko mi się tak wydaje, życzę słonka ala

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakieś dziwne tu się godziny wypisują u nas jest 18,57 ala

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale czad ten recycling:) a torebka z płyty winylowej..po prostu rewelka:) owocnej degustacji trunkow i sea food!

    OdpowiedzUsuń
  4. no torebka z kapsli ma mistrza! i to coca cola nie jakies tam pepsi :) Jak patrze na kajcika to az cieplej mi sie w stpki robi, bo przypomnia mi sie ten palacy piach, a ja juz za tydzien jade do zimnych krajow, tyryryryr....

    OdpowiedzUsuń
  5. Muti - no kwiatow za wiele nie ma to fakt...
    Dominika no winylka jest spox:)
    Sister a Ty gdzie spadasz?

    OdpowiedzUsuń