co do Langebaan - miasteczko lezy na przepiekna laguna i faktycznie jedzoeno jest pyszne ale jak sie okazuje nie tylko to
jak przyjechalysmy wialo makabrycznie i to zimnym wiatrem!!!! woda w lagunie tez makabrycznie zimna!!! ale wiatr i woda oznacza ze znajduja sie amatorzy tych sportow wiec kito'wcow bylu sporo - windsurfy zaledwie 2, 3....ale co dziwnego nie ma jakiejs szkolki, wypozyczalni tylko kazdy ze swoim sprzetem.... i jakos tez tak dziwnie w tym miejscu malo knajp surferskich i tego klimatu a za to sporo starszych osob.... jakies takie miejsce spokojnej starosci..... i KITA:)
wialo tak, ze zamiatalo piachem po nogach i nie tylko... i chyba to zdjecie to oddaje:)
no to zawsze mily widok:)
a dzisiaj rano dotarlysmy do Cape Town! i od razu uznalysmy ze jest to z najpiekniej polozonych miast na swiacie:) skad ten urok miastem? - lezy nad dwoma oceanami - atlantyckim i indyjskim i jeszcze ma gore ponad 1000 mnpm - table mountain!
widoki prze boskie! i klimat fajny!
zrzuclimysmy ciuchy do hotelu i poszysmy na szwedanie po okolicach - w centrum oczywiscie sa stragany i takie o to wynalazki - to np radyjko z puszek! niezly czad - Moni kolega o tym opowiadal ale trche nie wierzylysmy dopoki na wlasne oczy tego nie zobaczylysmy! i gra!
torebke z kapsli i puszek po coli tez mozna nabyc:))
generalnie recycling kwitnie! - z plyt winylowych do nabycia torebka:)
ulice Cape Town - tzw Long streettu byl fajny koncept - na ulicy wystawiaja sie w czasie lunchu i mozna kupic sobie jedzonko - z boku ustawione stoliki i siedzenia! mogliby tak lunch podawac w wawie - tylko troche wiecej slonca potrzebujemy:)
pod wieczor dzielnica Bo-Kaap - w ktorej kiedys mieszkali niewolnicy a teraz jest w duzej mierze jest dzielnica muzulmanska a dodatkowo jakis gosc 20 lat temu wpadl na pomysl pomalowania domow na rozne kolory i dzisiaj jest centrum turystycznym:) - z tylu w chmurach table mountain
a Cierpecka siedzi w salonie fryzjerskim juz 4 godzine i plecie sobie warkoczyki! ciekawe co z tego wyjdzie:))) idziemy ja zobaczyc!
pozdrawiamy










no trochę większej cywilizacji ale to już bliżej końca uliczka kolorowych domków to jak w Pradze ale ciągle mało kwiatów czy tylko mi się tak wydaje, życzę słonka ala
OdpowiedzUsuńJakieś dziwne tu się godziny wypisują u nas jest 18,57 ala
OdpowiedzUsuńAle czad ten recycling:) a torebka z płyty winylowej..po prostu rewelka:) owocnej degustacji trunkow i sea food!
OdpowiedzUsuńno torebka z kapsli ma mistrza! i to coca cola nie jakies tam pepsi :) Jak patrze na kajcika to az cieplej mi sie w stpki robi, bo przypomnia mi sie ten palacy piach, a ja juz za tydzien jade do zimnych krajow, tyryryryr....
OdpowiedzUsuńMuti - no kwiatow za wiele nie ma to fakt...
OdpowiedzUsuńDominika no winylka jest spox:)
Sister a Ty gdzie spadasz?